Z dumą informujemy, że jeden z naszych procesualistów – mec. Maciej Kruszyński, we współpracy z kancelarią prof. Piotra Kruszyńskiego, doprowadził do uchylenia przez Sąd Najwyższy wyroku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu w sprawie z powództwa przeciwko Skarbowi Państwa o zapłatę odszkodowania za niezgodne z prawem działanie przy wykonywaniu władzy publicznej. Spór na tym etapie koncentrował się wokół zagadnienia, czy w sprawie należy zastosować dwudziestoletni termin przedawnienia roszczeń przewidziany w art. 442(1) § 2 k.c. W skardze kasacyjnej podniesiono m.in. zarzuty odnoszące się do zasady bezpośredniości w postępowaniu cywilnym i kwalifikacji osoby zatrudnionej na stanowisku sekretarza sądowego jako funkcjonariusza publicznego w rozumieniu art. 115 § 13 k.k. Treść uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego można znaleźć pod tym adresem: http://www.sn.pl/sites/orzecznictwo/orzeczenia3/ii%20csk%20399-17-1.pdf

W lipcowym numerze Przeglądu Prawa Handlowego (2017/7) ukazał się artykuł współautorstwa prof. Wojciecha Kocota – jednego ze wspólników naszej Kancelarii oraz Dawida Buszmaka, zatytułowany „Przekształcenie spółki handlowej będącej właścicielem nieruchomości rolnej”.

Przepisy ustawy z 11.04.2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego (tj. Dz.U. 2017 poz. 2196 -dalej: „u.k.u.r.”), znowelizowane na mocy art. 7 ustawy z 14.04.2016 r. o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa oraz o zmianie niektórych ustaw, z uwagi na poważne słabości techniki prawodawczej oraz zasad logiki prawniczej nie poddają się jednoznacznej i racjonalnej wykładni językowej. Przy ich interpretacji niezbędne jest zatem stosowanie przede wszystkim reguł wykładni funkcjonalnej, a w mniejszym zakresie także wykładni teleologicznej. W przypadku korporacyjnego przekształcenia spółki handlowej, będącej właścicielem nieruchomości rolnej, zasadnicze wątpliwości budzi w pierwszej kolejności istnienie bezwzględnego obowiązku uzyskania na takie przekształcenie zgody (dalej „Zgoda”) Dyrektora Generalnego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa – dalej „KOWR” (przed 1.09.2017 prezesa Agencji Nieruchomości Rolnych), stosownie do procedury opisanej w art. 2a ust. 4 u.k.u.r., oraz uprzedniego zaoferowania nieruchomości rolnej rolnikom indywidualnym. W razie odpowiedzi negatywnej należy dalej rozważyć, czy w sytuacji, o której wyżej mowa, KOWR przysługiwałoby „jedynie” prawo nabycia takiej nieruchomości, o którym mowa w art. 4 ust. 1 u.k.u.r. (dalej prawo wykupu). Odpowiedź na tak postawione pytania wymaga wstępnego ustalenia wzajemnych zakresów regulacji art. 2a i 4 u.k.u.r., a także interpretacji – istotnego dla stosowania całej ustawy – pojęcia „nabycia nieruchomości rolnej”, którego legalna definicja w art. 2 pkt 7 u.k.u.r. jest następnie, w sposób wadliwy, „rozpraszana” w kolejnych (oddalonych od siebie) przepisach. Z uwagi na ograniczenie stosowania prawa pierwokupu tylko do umów sprzedaży nieruchomości rolnej, regulację tego prawa podmiotowego pozostawiono poza zakresem rozważań (zob. m.in. art. 3 i 3a u.k.u.r.). (…) Ostatecznie, w oparciu o wykładnię funkcjonalną, należy się opowiedzieć za brakiem wymagania zgody Dyrektora Generalnego KOWR na nabycie nieruchomości w toku przekształcenia spółki handlowej, co oznacza, że w takim przypadku reglamentacja obrotu może się, co najwyżej i to także wątpliwe, realizować jedynie za pośrednictwem prawa wykupu. Trudno zaakceptować tezę, że celem ustawodawcy było uczynienie z obowiązku uzyskania zgody na „nabycie” nieruchomości powszechnego narzędzia służącego „przymuszaniu” nabywców, w tym także spółek planujących przekształcenie, do wyzbycia się nieruchomości rolnej na rzecz rolników indywidualnych lub de facto Skarbu Państwa. Takie domniemane intencje ustawodawcy, nawet w kontekście zasady ochrony gospodarstwa rodzinnego, jako podstawy ustroju rolnego RP, nie powinny znajdować wyrazu w nielojalnym wobec obywateli tworzeniu ustawowych ograniczeń, wymuszających wyzbycie się prawa własności. Należy zatem raczej przyjąć, że chodziło jednak o wyłączenie spółki przekształcanej z obowiązku otrzymania zgody uzależnionej od warunków sformułowanych w art. 2a ust. 4 pkt 1 u.k.u.r. i poddanie „nabycia nieruchomości rolnej” w drodze przekształcenia spółki kontroli „jedynie” w ramach instytucji prawa wykupu. W takiej jednak sytuacji należy stwierdzić, że wola ta została wyrażona w sposób na tyle niejasny i niefrasobliwy, iż próba jej „odkodowania” z treści przepisów ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego w drodze wykładni funkcjonalnej bliższa jest prawotwórstwu niż stosowaniu prawa. Poszukiwanie domniemanych intencji ustawodawcy jawi się jako przedsięwzięcie całkowicie jałowe. Przedstawiony wyżej wynik przeprowadzonej wykładni, w szczególności na przykładzie przekształcenia spółki handlowej, potwierdza obawy, że obowiązki nałożone na uczestników obrotu nieruchomościami rolnymi w art. 2a ust. 4 i art. 4 ust. 1 u.k.u.r. zostały skonstruowane niezgodnie z zasadami przyzwoitej legislacji wywodzonymi z klauzuli demokratycznego państwa prawnego – art. 2 i art. 31 ust. 3 Konstytucji RP – oraz sprzecznie z regułami logiki prawniczej. (na podstawie fragmentów W. Kocot, D. Buszmak, Przekształcenie spółki handlowej będącej właścicielem nieruchomości rolnej, Przegląd Prawa Handlowego, nr 7/2017, str. 4 oraz 11).

Wszystkich zainteresowanych problematyką przekształcenia spółki handlowej będącej właścicielem nieruchomości rolnej zachęcamy do zapoznania się z publikacją.

 

 

 

 

 

Aktualnie na terytorium państwa polskiego działa kilkadziesiąt stałych sądów arbitrażowych. Najczęściej znajdują się one w bezpośrednim sąsiedztwie izb gospodarczych. Sądy polubowne posiadają swoje własne regulaminy oraz cenniki. Ich wyroki mają moc prawną odpowiadającą mocy wyroków sądów powszechnych. Aby dana sprawa trafiła do sądu arbitrażowego, to muszą się na to zgodzić obie strony postępowania.

W arbitrażu drożej?

Należy zdawać sobie sprawę, że opłaty za rozpatrzenie sprawy w sądzie arbitrażowym mogą być wyższe niż opłaty za rozpoznanie takiej samej sprawy przez sąd powszechny. Pamiętajmy, że opłata za skierowanie sprawy do sądu powszechnego wynosi pięć procent wartości przedmiotu całego sporu. Tyle samo wynosi opłata za skierowanie apelacji do sądu drugiej instancji. W przypadku sądów polubownych opłaty mogą być znacznie większe.

W arbitrażu szybciej?

Do największych zalet sądów polubownych zaliczyć należy szybkość prowadzenia postępowań. Zdecydowana większość sądów ma wpisane w regulaminach, że arbitrzy powinni doprowadzić spór do końca w pół roku. Pamiętajmy, że prowadzone przed sądami powszechnymi postępowania posiadają zawsze dwie instancje, co oznacza, że strona, która nie jest zadowolona z wyroku pierwszej instancji może się odwołać do sądu drugiej instancji. W przypadku sądów polubownych postępowania są wyłącznie jednoinstancyjne. Ma to oczywiście bezpośredni wpływ na szybsze uprawomocnienie się wyroku wydanego przez sąd arbitrażowy.

Mniej sformalizowana procedura

Trzeba zdawać sobie sprawę, że postępowania prowadzone przed sądami arbitrażowymi są mniej sformalizowane niż te, które prowadzone są przed sądami powszechnymi. Dotyczy to nie tylko sposobu prowadzenia sprawy, ale też tego, że sąd arbitrażowy nie jest objęty przepisami Kodeksu Postępowania Cywilnego o postępowaniu przed sądem.

Moc prawna wyroków

Pamiętajmy, że wyroki sądów polubownych mają taką samą moc prawną, jak wyroki sądów powszechnych. Oznacza to na przykład, że wyrok sądu polubownego może być podstawą do przeprowadzenia egzekucji komorniczej.

Sądy polubowne nazywane są również sądami arbitrażowymi. Są one prywatnymi instancjami, które powołane zostały do życia mocą woli stron. Ponieważ pełnią funkcję podobną do funkcji sądownictwa państwowego, to nazywa się je sądami. Należy jednak pamiętać, że sądy polubowne nie są instytucjami państwowymi, a postępowania w nich prowadzone oparte są na własnych autonomicznych zasadach.

Postępowania przed sądami arbitrażowymi

Prowadzone przed sądami arbitrażowymi postępowania należą do alternatywnych metod rozwiązywania sporów o charakterze cywilnym. Warto wiedzieć, że odbywają się one przed organem, który jest niezależny od sądu państwowego. Ten rodzaj załatwiania spraw spotyka się z coraz większym zainteresowaniem zwłaszcza przy rozstrzyganiu sporów pomiędzy przedsiębiorcami a konsumentami. Przedsiębiorstwami, które najczęściej korzystają z takich metod są firmy świadczące usługi telekomunikacyjne, operatorzy sieci komórkowych, a także firmy elektryczne.

Rodzaje sądów arbitrażowych

Najogólniej rzecz ujmując wyróżniamy dwa rodzaje sądów arbitrażowych – sądy stałe i niestałe. Sądy niestałe polubowne powoływane są do życia przez strony wyłącznie celem rozpoznania danej sprawy. Oznacza to, że nie posiadają one własnej siedziby, regulaminów czy personelu administracyjnego, a po rozpoznaniu danej sprawy kończą swoją działalność. Sądy stałe polubowne posiadają własną siedzibę, regulamin postępowania, personel administracyjny oraz własną listę arbitrów.

Przedmiot rozpraw

Trzeba wiedzieć, że przedmiotem spraw, które rozpoznawane są przez sądy arbitrażowe mogą być nie tylko wszystkie sprawy majątkowe, ale też sprawy o prawa niemajątkowe. Wyjątkiem od reguły są sprawy, w których niedopuszczalne jest zawarcie ugody sądowej (tj. sprawy o alimenty, separację, rozwód, ustalenie ojcostwa itp.). Zdecydowana większość spraw cywilnych może zostać objęta zapisem na sąd polubowny.

Kto może zostać arbitrem?

Arbitrem może zostać każda osoba, która posiada pełną zdolność do wykonywania czynności prawnych. Warto wiedzieć, że arbiter nie musi posiadać wykształcenia prawniczego, ani nawet żadnego wykształcenia wyższego. Arbitra można odwołać przez wspólne oświadczenie woli stron wyrażone na piśmie.

Miło nam poinformować, że w poczet wspólników kancelarii zostali przyjęci jej wieloletni współpracownicy: mec. Michał Stryjewski, mec. Paweł Helta i mec. Maciej Kruszyński. Naszym nowym wspólnikom życzymy pomyślności w realizacji nowych wyzwań.

Adwokat Michał Stryjewski jest związany z kancelarią „Barylski T., Olszewski A., Brzozowski A., Kancelaria Prawnicza” Spółka Komandytowa od 15 lat. Obok profesora Adama Brzozowskiego i profesora Wojciecha Kocota jest liderem zespołów procesowych w największych i najbardziej złożonych sporach sądowych prowadzonych przez kancelarię. Występuje w charakterze pełnomocnika zarówno przed sądami powszechnymi, Sądem Najwyższym, sądami administracyjnymi jak i sądami polubownymi oraz w postępowaniach egzekucyjnych. Specjalizuje się w prawie procesowym, prawie cywilnym (w tym ubezpieczeniowym), prawie pracy, prawie handlowym, prawie gospodarczym, budowalnym, prawie obrotu nieruchomościami, jak też prawie karnym. Autor wielu opinii prawnych i raportów due diligence dotyczących nieruchomości. Negocjator zarówno w postępowaniach toczących się przed skierowaniem sporu na drogę postępowania sądowego, jak i w transakcjach handlowych. Reprezentował przed sądami i doradzał największym polskim i zagranicznym przedsiębiorcom.

Radca prawny Paweł Helta jest związany z kancelarią od ponad 13 lat. Specjalizuje się w  prawie cywilnym, handlowym i gospodarczym oraz prawie budowalnym. Autor wypowiedzi prasowych dotyczących problematyki umowy o roboty budowlane a także wielu opinii prawnych i raportów due diligence dotyczących nieruchomości i spółek. Reprezentował kluczowych klientów kancelarii w transakcjach mających za przedmiot obrót nieruchomościami. Występuje w charakterze pełnomocnika zarówno przed sądami powszechnymi, Sądem Najwyższym, sądami administracyjnymi jak i sądami polubownymi, w szczególności w sporach z zakresu prawa budowlanego (w tym dotyczących wykonania i rozliczenia projektów infrastrukturalnych), czynów nieuczciwej konkurencji, prawa rzeczowego i prawa spółek handlowych.

Adwokat Maciej Kruszyński jest związany z kancelarią od ponad 8 lat. Specjalizuje się w sporach sądowych i arbitrażu. Reprezentował kluczowych klientów kancelarii w najtrudniejszych procesach związanych z rozliczeniami projektów infrastrukturalnych, czynami nieuczciwej konkurencji, prawem spółek, jak również odpowiedzialnością Skarbu Państwa za szkodę wyrządzoną przy wykonywaniu władzy publicznej. Razem z prof. Adamem Brzozowskim i prof. Wojciechem Kocotem przygotowywał skargi kasacyjne do Sądu Najwyższego i reprezentował klientów w postępowaniu kasacyjnym. Mec. Maciej Kruszyński w swej praktyce zawodowej zdobył także doświadczenie w sprawach karnych gospodarczych, współpracując z prof. Piotrem Kruszyńskim.

Sądownictwo arbitrażowe to najchętniej wybierany sposób rozstrzygania sporów na całym świecie. Do jego największych zalet zaliczyć należy poufność, szybkość w prowadzeniu postępowania, oszczędność czasu i pieniędzy oraz specjalistyczne kwalifikacje arbitrów. Arbitraż to atrakcyjna alternatywa dla klasycznego sądownictwa powszechnego. Nic więc dziwnego, że cieszy się on coraz większym zainteresowaniem wśród małych i dużych przedsiębiorców.

Niższa cena postępowania

Należy zdawać sobie sprawę, że sądy arbitrażowe są instytucjami niezależnymi od sądów powszechnych, niemniej padające w nich wyroki mają taką samą moc prawną, jak wyroki sądów powszechnych. Przeważnie sądownictwo polubowne jest jednoinstancyjne, co pozwala na skrócenie czasu postępowania, a także obniżenie kosztów związanych z jego prowadzeniem.

Postępowania

Największą zaletą postępowań prowadzonych przez sądy arbitrażowe jest ich poufność. Oznacza to, że sprawy nie mają charakteru publicznego. Zazwyczaj o prowadzonym postępowaniu arbitrażowym, poza zainteresowanymi stronami, wie niewiele osób. Dzięki temu możliwy jest spokojny dialog w polubownym rozwiązaniu sprawy. Poufność pozwala również na zachowanie tajemnic handlowych. Postępowanie przed sądem polubownym jest sformalizowane w o wiele mniejszym stopniu niż ma to miejsce w przypadku tradycyjnego procesu. Strony mogą samodzielnie dokonać wyboru arbitra. Kolejnym atutem postępowania arbitrażowego jest oparcie wydania orzeczenia nie tylko na prawie procesowym i materialnym, ale również na zasadach słuszności oraz dobrej wiary.

Jak to wygląda w praktyce?

W przypadku spraw arbitrażowych to strony konfliktu decydują o miejscu, w którym rozstrzygnięty zostanie spór oraz języku w jakim ma toczyć się postępowanie. Jest to korzystne zwłaszcza w przypadku sporów o charakterze międzynarodowym, gdzie poróżnione strony mają swoje siedziby w różnych państwach. Warto również wiedzieć, że wyroki sądów polubownych posiadają rygor wykonalności aż w stu czternastu krajach.

Każdy, kto prowadzi własną działalność produkcyjną, doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że najważniejsze jest to, aby dany produkt sprzedać. Osoba produkująca chce sprzedać, żeby móc dalej produkować, a sprzedawca po to, żeby otrzymać marżę handlową. Zarówno producent, jak i dystrybutor dążą przede wszystkim do optymalizacji działań dystrybucyjnych. W ten sposób mogą możliwie jak najbardziej obniżyć koszty. W związku z tym producenci bardzo często zawierają umowy dystrybucyjne. Ich głównym celem jest zapewnienie odpowiedniego zbytu.

Czym są umowy dystrybucyjne?

Umowy dystrybucyjne uważane są za specyficzne rodzaje umów pośrednictwa handlowego. Ich charakter może się między sobą różnić, w zależności od tego, czy mamy do czynienia z dystrybucją selektywną, czy wyłączną. Należy jednak pamiętać, że niezależnie od tego, z którym rodzajem umów się spotkamy, to ich głównym celem jest zapewnienie danemu podmiotowi regularnych dostaw odpowiednich towarów.

Dystrybucja wyłączna i selektywna

Dystrybucja wyłączna jak sama nazwa wskazuje, oparta jest na zapewnieniu wyłączności drugiej stronie umowy w ściśle określonym obszarze. Może to być zarówno teren całego kraju, jak i miasta. Wszystko uzależnione jest od rodzaju dystrybuowanego towaru. Opcja dystrybucji wyłącznej wiąże się zazwyczaj z opcją tzw. zakupu wyłączonego, który polega na tym, że dystrybutor nie może pobierać towarów u innych podmiotów niż jego stały kontrahent. W dystrybucji selektywnej towary sprzedawane są wyłącznie podmiotom, które spełniają ściśle określone kryteria. Spełniający wszystkie wytyczne podmiot zobowiązuje się w umowie do nieudostępniania towarów podmiotom, które nie mają podpisanej umowy z dystrybutorem. Oznacza to, że dystrybutor selektywny nie ma wyłączności, a jedyną korzyścią wynikającą z podpisanej umowy, jest stały dostęp do objętych nią towarów. Warto wiedzieć, że dystrybucja selektywna stosowana jest przede wszystkim przy sprzedaży dóbr, do których produkcji konieczne jest posiadanie pewnych umiejętności lub kwalifikacji, a których atrakcyjność sprawia, że sprzedawca godzi się na zapewnienie dystrybutorowi wyłączności.

Faktoring to wyjątkowo efektywne narzędzie finansowe. Sprawdza się doskonale szczególnie w obecnych warunkach gospodarczych, ponieważ przedłużone terminy płatności są stałym elementem w działalności wielu polskich przedsiębiorstw. Na czym polega istota faktoringu i jakie elementy należy spełnić, aby móc z niego skorzystać?

Faktoring – najlepsze lekarstwo na brak gotówki

Faktoring nazywany jest również krótkoterminowym finansowaniem. Przeważnie przedsiębiorstwom udziela go specjalistyczna firma faktoringowa lub bank kredytu kupieckiego. Należy zdawać sobie sprawę, że w operacji przydzielania faktoringu uczestniczą zawsze trzy strony. Faktorant i faktor odgrywają aktywną rolę, a odbiorca usług i towarów jest stroną pasywną. Inicjatorem operacji jest zawsze przedsiębiorca udzielający swoim odbiorom kredytu handlowego. Faktor może zgodzić się na finansowanie kredytu, co jest równoznaczne z przejęciem wierzytelności od faktoranta. Zazwyczaj klientami firm faktoringowych są przedsiębiorstwa handlowe lub produkcyjne, które posiadają duży poziom niezależności i wykazujące brak kapitału obrotowego.

Kto może skorzystać z faktoringu?

Faktoring adresowany jest przede wszystkim przedsiębiorstwom prowadzącym sprzedaż usług i towarów innym firmom lub instytucjom, które wystawiają faktury z odroczonym terminem płatności. Dla przykładu, przedsiębiorca sprzedający towar swojemu odbiorcy ustala, że płatność za dostawę zostanie uiszczona w przeciągu trzydziestu dni. W tym okresie formalnie realizowany jest przychód, co prowadzi do powstania zobowiązania podatkowego, pomimo że gotówka jeszcze nie wpływa na konto. Warto zdawać sobie sprawę, że w tym czasie może również zaistnieć potrzeba uregulowania innych należności – w tej sytuacji może pomóc faktoring.

Umowa faktoringu

Zawarcie umowy faktoringu następuje bardzo szybko. Wpływ na taki stan rzeczy ma przede wszystkim to, że przesłanki do jej zawarcia są całkowicie inne, niż ma to miejsce w przypadku kredytu bankowego. Ważnym czynnikiem okazuje się tzw. faktorowość transakcji. Jeżeli chcemy mieć pewność, że umowa zostanie sporządzona w korzystny sposób, to powinniśmy znaleźć dobrego prawnika, który pomoże nam w jej przygotowaniu.

Prawo zalicza się do tych dziedzin nauki, które charakteryzują się szczególną zawiłością. Często właśnie z tego powodu staramy się nie zawracać nim sobie głowy, nawet wtedy, kiedy powinniśmy. Pamiętajmy jednak, że nieznajomość prawa szkodzi, dlatego warto czasami zainteresować się polskim prawodawstwem. Dzięki temu będziemy mogli bez większego problemu zrozumieć zawiłość stanowionych paragrafów. Najczęściej w naszym kraju korzysta się z prawa zobowiązań oraz prawa cywilnego. Czym są te dwie dziedziny prawa i co należy o nich wiedzieć – tego dowiedzą się Państwo z treści poniższego artykułu.

Prawo cywilne

Najogólniej rzecz ujmując, prawo cywilne to zespół norm traktujących o stosunkach o charakterze cywilnoprawnym, które dotyczą wyłącznie podmiotów indywidualnych. Warto wiedzieć, że ta gałąź prawa jest obszerna, ponieważ obejmuje niemal wszystkie obszary ludzkiego życia. Głównie z tego powodu prawo cywilne zostało podzielone na kilka pomniejszych grup, w których mieści się m.in. prawo handlowe, prawo własności intelektualnej oraz prawo pracy. Poza podziałem ogólnym wyróżnia się również podział szczegółowy na dziedziny, którymi zajmuje się prawo cywilne.  W związku z nim wyróżniamy prawo zobowiązań, prawo rzeczowe, prawo rodzinne, a także prawo ogólne, które obejmuje wszystkie dziedziny życia. Prawo cywilne to wyjątkowo obszerna gałąź prawa, która reguluje wszystkie zależności występujące pomiędzy jednostkami.

Prawo zobowiązań

Prawo zobowiązań to jedna z głównych gałęzi prawa cywilnego. Jego głównym zadaniem jest nie tylko regulowanie wszelkich podjętych zobowiązań, ale również ustalenie relacji pomiędzy usługobiorcami a usługodawcami. Warto również zaznaczyć, że prawo zobowiązań reguluje obrót finansowy pomiędzy poszczególnymi podmiotami, dbając o interesy usługodawców i usługobiorców. Prawo zobowiązań w sposób ścisły określa  również zawarte umowy międzynarodowe, przepisy kodeksu cywilnego, a także pewne ustawy.

Każdy, kto prowadzi własny biznes prędzej lub później stanie przed koniecznością skorzystania z profesjonalnej pomocy prawnej. Kiedy powinniśmy skorzystać z usług radcy prawnego? W jaki sposób wybrać najlepszą kancelarię? Odpowiedzi na te pytania znajdą Państwo w poniższym artykule. Zapraszamy do lektury!

Reputacja

Poszukiwania profesjonalnego prawnika powinniśmy rozpocząć od przeprowadzenia wywiadu wśród najbliższych znajomych i rodziny. Jeżeli potrzebujemy skorzystać z usług adwokata, który specjalizuje się w pomocy przedsiębiorstwom, to dobrze poszukać opinii osób prowadzących własną działalność. Jeżeli ich firma funkcjonuje na rynku już jakiś czas, to na pewno mieli oni do czynienia z jakąś kancelarią. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że najlepszą wizytówką prawników, są opinie, które wystawili im klienci. Należy pamiętać, że wybrana kancelaria powinna być dopasowana do kierunku naszej działalności – inni adwokaci zajmują się obsługą dużych korporacji, a inni, wspieraniem średnich i małych przedsiębiorstw. Jeżeli jednak okaże się, że wśród naszych znajomych nie znajdzie się nikt, kto byłby w stanie polecić nam usługi jakiegoś prawnika, to najlepszym rozwiązaniem będzie rozpoczęcie poszukiwań w internecie. W takim przypadku warto zwrócić uwagę na referencje, którymi chwali się kancelaria. Dzięki nim dowiemy się, czy praca zatrudnionych w niej prawników została doceniona przez obsługiwanych klientów.

Dobrze czy tanio?

Czynnikiem, który z pewnością nie powinien decydować o wyborze danej kancelarii prawnej,  jest cena. Należy zdawać sobie sprawę, że chęć zaoszczędzenia gotówki może nas słono kosztować. Tanie kancelarie nie będą w stanie zaoferować nam usług utrzymanych na najwyższym poziomie. Jeżeli zależy nam na zatrudnieniu fachowców w swojej dziedzinie, to zamiast szukać cennika, powinniśmy skupić się na doświadczeniu oraz podejściu do klienta.

Skarga kasacyjna uważana jest w polskim prawie za nadzwyczajny środek zaskarżenia w procesach o charakterze cywilnym. Przysługuje ona orzeczeniom, które wydał sąd drugiej instancji. Warto wiedzieć, że podczas składania tego typu skarg, występuje tak zwany przymus adwokacki. Wiąże się on z obowiązkiem zastępstwa, w Sądzie Najwyższym, stron przez radców prawnych lub adwokatów.

Skarga kasacyjna – kiedy można ją wnieść?

Należy zdawać sobie sprawę, że skargę kasacyjną w postępowaniu cywilnym można wnieść wyłącznie w dwóch przypadkach. O pierwszym mówimy wówczas, gdy wystąpiło jawne naruszenie prawa materialnego przez błędną wykładnię lub nieodpowiednie zastosowanie. Drugi przypadek ma miejsce wtedy, kiedy nastąpiło rażące naruszenie przepisów postępowania i które odegrało istotną rolę w wyniku sprawy. Warto również wiedzieć, że dodatkowo sąd z urzędu każdorazowo bada przesłankę nieważności postępowania.

Skarga kasacyjna – kiedy nie przysługuje?

W wielu sprawach instytucja skargi kasacyjnej po prostu nie przysługuje. Nie dopuszcza się jej w przypadku postępowań o prawa majątkowe, w których wartość przedmiotu zaskarżenia nie wynosi nawet pięćdziesięciu tysięcy złotych, a w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych – dziesięciu tysięcy złotych. Warto również wiedzieć, że ze skarg kasacyjnych nie można korzystać w sprawach dotyczących kar porządkowych oraz w sprawach o alimenty, rozwód, separację czy naruszenie posiadania.

Skarga kasacyjna – co należy o niej wiedzieć?

W Polsce skargę kasacyjną rozpoznaje wyłącznie Sąd Najwyższy. Należy jednak pamiętać, że można ją wnieść wyłącznie za pośrednictwem sądu, który wydał zaskarżone orzeczenie. Skargę kasacyjną może złożyć wyłącznie: Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Praw Obywatelskich, Prokurator Generalny, Prezes Urzędu Zamówień Publicznych lub strona w sprawie. W trakcie trwania sprawy kasacyjnej nie dopuszcza się możliwości przedstawiania nowych dowodów i faktów. W skład Sądu najwyższego wchodzi trzech sędziów, którzy swoje obrady przeprowadzają podczas niejawnego spotkania.

Skarga kasacyjna – co dzieje się po rozpoznaniu sprawy przez sąd?

Sąd najwyższy po rozpoznaniu sprawy może oddalić skargę kasacyjną o ile nie ma ku temu uzasadnionych podstaw lub uchylić zaskarżone orzeczenie – w całości lub tylko w części.

Zdarzają się w życiu takie sytuacje, w których pomoc prawnika okazuje się nieoceniona. Bardzo często stajemy wtedy przed pytaniem: Jaką kancelarię wybrać i na co zwrócić uwagę wybierając adwokata? Na całe szczęście można stosunkowo łatwo określić zespół pewnych cech, które powinna posiadać dobra kancelaria adwokacka. Jeżeli weźmiemy je pod uwagę, to możemy być pewni, że podejmiemy odpowiednią decyzję.

Jakimi cechami powinna odznaczać się dobra kancelaria prawna?

 To, co wyróżnia dobrą kancelarię prawną, to przede wszystkim doświadczenie adwokatów, którzy w niej pracują oraz ich podejście do klienta. Należy wystrzegać się wszystkich firm, które traktują nas w sposób hurtowy lub szablonowy. Tylko pełne zaangażowanie adwokata w sprawę pozwoli na osiągnięcie oczekiwanego sukcesu. Oczywiście nie bez znaczenia są tu również umiejętności prawników do wyszukiwania najlepszej linii obrony oraz konsekwencja w działaniu.

Dobry adwokat – skuteczny nie tylko w sądzie

Wielu osobom dobry adwokat kojarzy się przede wszystkim z kimś, kto wygrywa wszystkie sprawy w sądzie. Warto jednak pamiętać, że w dzisiejszych czasach często bardziej opłacalne okazuje się rozwiązanie sporu jeszcze na etapie przedsądowym. W związku z tym dobry prawnik powinien odznaczać się szeroką wiedzą prawniczą, a także wysokimi umiejętnościami negocjacyjnymi.

Jak znaleźć dobrą kancelarię prawniczą?

Odpowiedź na to pytanie nie jest tak prosta, jak mogłoby się początkowo wydawać, ponieważ korzystać możemy z wielu różnych metod. Przeważająca część klientów swoje poszukiwania rozpoczyna od wypytania najbliższych znajomych i rodziny. Nie zawsze daje to jednak oczekiwany skutek – musimy pamiętać, że kancelarie, które spisały się w jednym rodzaju spraw, niekoniecznie poradzą sobie z czymś całkowicie innym. Warto również zdawać sobie sprawę, że opinie naszych bliskich nie zawsze są miarodajne. W takich przypadkach z pomocą przychodzi internet, który okazuje się być prawdziwą kopalnią wiedzy na temat kancelarii adwokackich.

Specjalista

Najlepszym rozwiązaniem z pewnością okaże się korzystanie z usług prawników, którzy już na samym wstępie określają, w jakich dziedzinach się specjalizują. Tego typu informacje znaleźć można między innymi na stronach internetowych kancelarii. Pamiętajmy, że prawo, jako dziedzina nauki, jest bardzo szerokie, dlatego jeżeli jakiś adwokat twierdzi, że zna się na wszystkim, to powinniśmy nawiązywac z nim współpracy.

Zatrudnienie adwokata wiąże się ze sporym wydatkiem. Mając to na uwadze warto zadbać, aby osoba, którą wybierzemy do reprezentowania naszych interesów, była specjalistą w swojej dziedzinie. Aby tak było, dobrze już na samym początku zastanowić się, jakimi cechami powinien odznaczać się skuteczny adwokat. Dzięki temu będziemy mieli pewność, że nasze sprawy zostaną doprowadzone do pomyślnego końca.

Dyskretny i lojalny

Dobry adwokat, to taki, który jest przede wszystkim lojalny i dyskretny. Lojalność to ważna cecha w zawodzie prawnika, zwłaszcza kiedy chodzi o lojalność w stosunku do klienta. W przypadku zaistnienia jakichkolwiek problemów adwokat powinien w pierwszej kolejności poinformować o nich swojego klienta, dzięki czemu zostaje stworzona gwarancja, że prawnik podejmie wszelkie konieczne działania prowadzące do pomyślnego rozwiązania sprawy. Pamiętajmy, że z lojalnością ściśle wiąże się pojęcie dyskrecji. Adwokat zobowiązany jest do zachowania tak zwanej „tajemnicy adwokackiej”, oznacza to, że nie może on udzielić żadnych informacji, na temat prowadzonej sprawy, nawet jeżeli dobiegnie już ona końca.

Niezależność i profesjonalizm

Kolejną cechą, którą powinien posiadać dobry adwokat, jest profesjonalizm. Ambitny prawnik nie tylko doskonale zna się na swoim zawodzie, ale również nieustannie podnosi swoje kwalifikacje. Zdobyta wiedza okazuje się nieoceniona podczas prowadzenia różnych zawiłych spraw. Warto również pamiętać, że dobry adwokat powinien być profesjonalistą. Dzięki temu będziemy mogli mieć pewność, że będzie on przychodził odpowiednio przygotowany na każdą rozprawę oraz będzie przestrzegał wcześniej ustalonych terminów. Wybierając adwokata powinniśmy również zwrócić uwagę na stopień jego zaangażowania. Pamiętajmy, że powodzenie naszej sprawy zależy w dużej mierze od tego, ile prawnik poświęci czasu na przygotowanie się do niej.

Rozwód to zawsze trudne przeżycie dla całej rodziny. W jego wyniku cierpią wszyscy – współmałżonkowie, ich rodziny, a przede wszystkim dzieci. Pomimo że dziecko musi zostać przy jednym z rodziców, to odpowiedzialnością za ich wychowanie obarczone są obie strony. Mając to na uwadze należy pamiętać, że dziecko ma prawo do otrzymywania alimentów. Dzięki nim możliwe jest pokrycie kosztów związanych z dorastaniem oraz wychowaniem. Jakie czynniki wpływają na wysokość zasądzonych alimentów?

Kompromis dla dobra dziecka

Trzeba pamiętać, że zasądzone alimenty nie są karą dla żadnego z rodziców. Są one raczej formą zabezpieczenia bytu dziecka, które nie jest winne tego, że jego najbliższym się nie powiodło. Sąd podczas zasądzania alimentów bierze pod uwagę dwa główne czynniki, za którymi kryje się kilka bardziej konkretnych elementów. Składają się na nie: usprawiedliwione potrzeby uprawnionego oraz możliwości finansowe zobowiązanego. Należy zdawać sobie sprawę, że sąd weźmie pod uwagę nie tylko wyżej wymienione czynniki, ale i te, które są niepoliczalne, ale świadczą o zaangażowaniu stron w wychowanie małoletniego. Sąd jest obiektywny i opiera się wyłącznie na udokumentowanych faktach, a nie opiniach. W związku z tym życzenia którejkolwiek ze stron, co do wysokości alimentów, mogą się znacznie różnić od zasądzonej przez sędziego kwoty.

Jakie czynniki weźmie pod uwagę sąd?

Głównym zadaniem sądu w przypadku spraw alimentacyjnych, jest zabezpieczenie bytu dziecka po rozstaniu rodziców. Chodzi tutaj przede wszystkim o potrzeby usprawiedliwione, dlatego nie ma ryzyka, że o wysokości zasądzonej kwoty decydować będą dziecięce fanaberie. Do grona uzasadnionych potrzeb zalicza się przede wszystkim te, które związane są z: wyżywieniem, ubraniem, zdrowiem, mieszkaniem, wypoczynkiem, edukacją i rozwijaniem zainteresowań. Uwzględnia się również wiek, potrzeby duchowe i fizyczne, a także uzdolnienia. Warto pamiętać, że sąd zasądzając alimenty bierze również pod uwagę możliwości finansowe osoby, która objęta została obowiązkiem alimentacyjnym. Jeżeli chcemy mieć pewność, że sprawa przebiegnie szybko i sprawnie, to powinniśmy zastanowić się nad wynajęciem dobrego adwokata.

W Polsce panuje nadal stosunkowo niska świadomość na temat tego, czym zajmuje się radca prawny. Bardzo często zdarza się, że jego profesja mylona jest z zawodem doradcy prawnego, który nie bierze bezpośredniego udziału w sprawach. Warto wiedzieć, że obecne uprawnienia radców i adwokatów nie różnią się wiele od siebie, w związku z czym radca może reprezentować swojego klienta zarówno w sprawach ubezpieczeniowych, majątkowych, jak i rodzinnych.

Radca prawny a adwokat

Warto zaznaczyć, że zawód radcy prawnego jest stosunkowo młody. Jego początek datuje się na lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku. Początkowo radca zajmował się wyłącznie obsługą przedsiębiorstw państwowych. W tym też okresie mógł on wykonywać swoje obowiązki tylko wtedy, kiedy pozostawał zatrudniony przez przedsiębiorstwo (zawód radcy nie był więc zawodem autonomicznym). Z czasem charakter pracy radców, a co za tym idzie i ich uprawnienia, zaczęły zbliżać się do zawodu adwokata. Należy również wiedzieć, że zakres pracy, który mogą wykonywać radcy prawni, ulega stałemu rozszerzeniu. Radca udziela pomocy przede wszystkim w sprawach dotyczących prawa rodzinnego, administracyjnego i cywilnego.

W jaki sposób może pomóc radca prawny?

Radcę i adwokata, poza możliwością obrony klienta w sprawach karnych, dzieli jeszcze jedna ważna kwestia. Radcowie prawni mogą zajmować się sporządzaniem opinii prawnych, udzielaniem porad, opracowywaniem projektów aktów prawnych oraz występowaniem przed urzędami i sądami. Warto również wiedzieć, że wyżej wymienione usługi mogą być wykonywane w obrębie niemal wszystkich dziedzin prawa.

Radca prawny – nie tylko doradca

Często zdarza się, że zawód radcy prawnego mylony jest z zawodem doradcy prawnego. Należy jednak pamiętać, że podobieństwa zaczynają się i kończą wyłącznie na nazwie. Radca prawny to wolny zawód. W praktyce oznacza to, że wykonując swoje obowiązki, radca nie może ulegać żadnym wpływom lub naciskom, a jego praktyka powinna być podparta odpowiednim wykształceniem. Doradca prawny to osoba, która ukończyła studia wyższe na kierunku prawo, ale nie zrobiła aplikacji. Jego praca opiera się najczęściej na prowadzeniu biura zajmującego się udzielaniem porad lub sporządzaniem pism procesowych.

Sam fakt sprzeczności uchwały wspólników sp. z o.o. z umową spółki nie stanowi wystarczającej podstawy do uchylenia tej uchwały

Zgodnie z art. 249 § 1 k.s.h. uchwała wspólników sprzeczna z umową spółki bądź dobrymi obyczajami i godząca w interesy spółki lub mająca na celu pokrzywdzenie wspólnika może być zaskarżona w drodze wytoczonego przeciwko spółce powództwa o uchylenie uchwały. Wykładnia logiczno-językowa omawianego przepisu niewątpliwie wskazuje na to, że sprzeczność uchwały wspólników nie jest samodzielną przesłanką do jej uchylenia. Konieczne jest jeszcze wystąpienie jednej z dwóch podstaw wymienionych po spójniku „i” (tj. „godzenia w interesy spółki” lub tego, że celem uchwały jest „pokrzywdzenie wspólnika”).

Co prawda w doktrynie prawa występuje rozbieżność stanowisk, czy decydujące znaczenie powinna mieć w odniesieniu do wyżej wskazanego zagadnienia wykładnia gramatyczna art. 249 § 1 k.s.h., to jednak orzecznictwo powołując się na brzmienie omawianego przepisu opowiada się w zasadzie jednolicie przeciwko traktowaniu sprzeczności uchwały wspólników z umową spółki jako samodzielnej przesłanki, pozwalającej na uwzględnienie powództwa o uchylenie tej uchwały. Pogląd taki wyraził w szczególności Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 10 marca 2016 r., III CZP 1/16 (wcześniej podobne stanowisko zostało zaprezentowane m.in. w wyrokach Sądu Najwyższego z dnia 16 kwietnia 2004 r., I CK 537/03, z dnia 13 października 2004 r., III CK 459/02, z dnia 21 maja 2010 r., II CSK 564/09, z dnia 17 czerwca 2010 r., III CSK 290/09, i z dnia 28 mar-ca 2014 r., III CSK 150/13).

Sąd Najwyższy podnosi przy tym, że przyjęta w art. 249 § 1 k.s.h. koniunkcja przesłanek, pozwala sądowi na racjonalną ocenę potrzeby wyeliminowania uchwały wspólników z obrotu prawnego i nie ogranicza jego analizy wyłącznie do ustalenia występowania formalnej sprzeczności uchwały z umową spółki. Brzmienie powyższego przepisu stanowi przy tym „wyraz dążenia ustawodawcy do eliminacji z obrotu prawnego tylko tych uchwał wspólników sprzecznych z umową spółki, które negatywnie wpływają na funkcjonowanie spółki, godząc w jej interesy, lub naruszając interesy wspólników przez to, że mają na celu ich pokrzywdzenie” (uchwała SN z 10 marca 2016 r., III CZP 1/16).

Niestety obecne brzmienie art. 249 § 1 k.s.h. wprowadzające wymóg spełnienia dodatkowej przesłanki poza samą sprzecznością uchwały z umową spółki skutkuje zmniejszeniem znaczenia woli wspólników wyrażonej przez nich w umowie spółki. Nawet poważne naruszenie jej postanowień formalnie nie stanowi bowiem wystarczającej podstawy do uchylenia zaskarżonej uchwały. Tym niemniej w mojej ocenie naruszenie przez uchwałę umowy spółki powinno być co do zasady poczytywane za godzące w interes spółki, gdyż podważa znaczenie tego aktu. Skoro bowiem wspólnicy wprowadzili do umowy spółki określone rozwiązania, to ich łamanie z reguły nie może być postrzegane jako korzystne dla spółki. Decydujące znaczenie będzie miała jednak waga naruszonych postanowień.

r.pr. Paweł Helta

W jaki sposób pracodawca powinien zwrócić się do zakładowych organizacji związkowych o informację o pracownikach korzystających z ich ochrony, aby ewentualne nieudzielenie odpowiedzi zwalniało go z obowiązku współdziałania z tymi organizacjami w indywidualnych sprawach ze stosunku pracy?

Obrona indywidualnych praw pracownika ze stosunku pracy polega m.in. na obowiązku współdziałania pracodawcy z zakładową organizacją związkową w sytuacjach określonych w prawie pracy. W szczególności chodzi tu o uprzedni opiniodawczy udział tej organizacji w odniesieniu do wypowiedzenia umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony (art. 38 Kodeksu pracy), rozwiązania umowy bez wypowiedzenia (art. 52 § 3 Kodeksu pracy  i art. 53 § 4 Kodeksu pracy) i odrzucenia sprzeciwu pracownika od kary porządkowej (art. 112 § 1 Kodeksu pracy). Przewidziane są także przypadki wymogu zgody zakładowej organizacji związkowej, co przykładowo dotyczy rozwiązania umowy bez wypowiedzenia z pracownicą w ciąży lub korzystającą z urlopu macierzyńskiego (art. 177 § 1 Kodeksu pracy) i wypowiedzenia oraz rozwiązania umowy z działaczem związkowym (art. 32 ustawy o związkach zawodowych).

Dla zachowania przez pracodawcę wymaganego prawem współdziałania z zakładową organizacją związkową w sprawach indywidualnych pracowników konieczne jest posiadanie przez niego informacji, czy pracownik jest chroniony przez tę organizację. W celu uzyskania omawianej informacji pracodawca musi zwrócić się do zakładowej organizacji związkowej z wnioskiem o jej udzielenie na podstawie art. 30 ust. 21 ustawy o związkach zawodowych. Przepis ten stanowi, że w indywidualnych sprawach ze stosunku pracy, w których przepisy prawa pracy zobowiązują pracodawcę do współdziałania z zakładową organizacją związkową, pracodawca jest obowiązany zwrócić się do organizacji o informację o pracownikach korzystających z jej obrony. Nieudzielenie tej informacji w ciągu 5 dni zwalnia pracodawcę od obowiązku współdziałania z zakładową organizacją związkową w sprawach tych pracowników.

Omawiany art. 30 ust. 21 od dłuższego czasu budzi poważne spory interpretacyjne i wywołuje rozbieżności w orzecznictwie Sądu Najwyższego. Według przeważającego poglądu właściwe i wystarczające jest jednorazowe zwrócenie się przez pracodawcę do wszystkich zakładowych organizacji związkowych o informację o wszystkich pracownikach przez nie bronionych (por. wyroki z: 10 października 2002 r., I PKN 529/01; 25 lipca 2003 r., I PKN 305/02, LEX nr 127947; 18 października 2005 r., II PK 90/05, OSNP 2006 nr 19-20, poz. 291; 2 czerwca 1997 r., I PKN 197/97, OSNAPiUS 1998 nr 9, poz. 270 oraz 20 lipca 2000 r., I PKN 748/99, OSNAPiUS 2002 nr 3, poz. 76). Natomiast informacje o nowych pracownikach podlegających obronie organizacji związkowej powinny być przekazywane pracodawcy przez te organizacje z własnej inicjatywy. Sąd Najwyższy przyjmował jednak również pogląd odmienny, według którego pracodawca powinien zwrócić się do wszystkich zakładowych organizacji związkowych w trybie art. 30 ust. 21 ustawy o związkach zawodowych przed podjęciem wobec pracownika każdej czynności wymagającej współdziałania z taką organizacją (por. wyroki z: 21 kwietnia 1999 r., I PKN 36/99, OSNAPiUS 1999 nr 11, poz. 34-36 oraz 22 stycznia 2008 r., II PK 138/07, OSNP 2009 nr 5-6, poz. 64).

Należy podkreślić, iż przedstawione w powyższych wyrokach rozstrzygnięcia pomijały regulacje zawarte w ustawie o ochronie danych osobowych, która na mocy jej art. 3 ust. 2 pkt 2  ma przecież zastosowanie także do pracodawców. Są oni bowiem administratorami danych w rozumieniu art. 7 pkt 4 ustawy o ochronie danych osobowych. Za dane osobowe w rozumieniu tej ustawy uważa się wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do identyfikacji osoby fizycznej (art. 5 tej ustawy). Przetwarzanie danych osobowych przez pracodawcę (co oznacza, między innymi, ich zbieranie – art. 7 pkt 2 ustawy o ochronie danych osobowych) dopuszczalne jest – między innymi – wtedy, gdy jest to niezbędne do zrealizowania uprawnienia lub spełnienia obowiązku wynikającego z przepisu prawa (art. 23 ust. 1 pkt 2 ustawy o ochronie danych osobowych). Takim przepisem jest art. 30 ust. 21 ustawy o związkach zawodowych., zobowiązujący pracodawcę do zwrócenia się do zakładowej organizacji związkowej o informację o pracownikach korzystających z jej obrony.

Analizując wpływ regulacji zawartych w ustawie o ochronie danych osobowych, Sąd Najwyższy w uchwale  z dnia 24 stycznia 2012 r. (III PZP 7/11, OSP 2013, z.7-8, s. 483 i n.) stwierdził. iż „nieudzielenie przez zakładową organizację związkową żądanej przez pracodawcę informacji o pracownikach korzystających z jej obrony, nie zwalnia pracodawcy z obowiązku zawiadomienia organizacji związkowej o zamiarze wypowiedzenia pracownikowi umowy o pracę, jeżeli nieudzielenie tej informacji było uzasadnione ochroną danych osobowych (art. 38 § 1 k.p., art. 30 ust. 21 ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych, jednolity tekst: Dz.U. z 2001 r. Nr 79, poz. 854 ze zm. oraz art. 23 ust. 1 pkt 2 i art. 26 ust. 1 pkt 1 i 2 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, jednolity tekst: Dz.U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926 ze zm.)”.

Powyższa uchwała została wydana na podstawie następującego stanu faktycznego. Powódka wnosiła o zasądzenie od pozwanego banku odszkodowania z tytułu niezgodnego z prawem wypowiedzenia umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony. Powódka zarzuciła wypowiedzeniu, że zostało dokonane z naruszeniem trybu konsultacji zamiaru wypowiedzenia z reprezentującą ją zakładową organizacją związkową, której jest członkiem. Pozwany przed wypowiedzeniem umowy o pracę zwrócił się do wszystkich zakładowych organizacji związkowych działających u niego o przedstawienie na piśmie imiennej listy pracowników, którzy są objęci obroną związkową przez daną organizację, wskazując jako podstawę tego wystąpienia art. 30 ust. 21 ustawy o związkach zawodowych. W piśmie została zawarta informacja, że w razie nieprzedstawienia przez zakładową organizację związkową imiennej listy pracowników objętych obroną związkową w indywidualnych sprawach ze stosunku pracy pracodawca będzie zwolniony z obowiązku współdziałania z nią we wskazanych sprawach. Jedna z zakładowych organizacji związkowych odmówiła przedstawienia imiennej listy pracowników, twierdząc, że wystąpienie (żądanie) pracodawcy jest sprzeczne z prawem. Pozostałe zakładowe organizacje związkowe przedstawiły takie listy. Pozwany Bank uznał zatem, że jest zwolniony ze współdziałania z tą zakładową organizacją związkową, która odmówiła przedstawienia wnioskowanej listy i przed wypowiedzeniem powódce umowy o pracę nie zwrócił się do tej zakładowej organizacji związkowej z zapytaniem, czy powódka jest objęta obroną przez tę organizację, ani nie przeprowadził z nią konsultacji zamiaru wypowiedzenia powódce umowy o pracę zgodnie z art. 38 Kodeksu pracy.

Sąd Najwyższy podejmując wskazaną powyżej uchwałę wskazał, iż żadna występująca w orzecznictwie interpretacja art. 30 ust. 21 ustawy o związkach zawodowych nie jest pozbawiona wad. Z tego względu Sąd Najwyższy, mając na celu usunięcie istniejących rozbieżności orzecznictwa między dwoma pionami sądownictwa, opowiedział się za stanowiskiem przeważającym w wyrokach sądów administracyjnych. Dominujące orzecznictwo sądów administracyjnych przyjmuje bowiem, że pracodawca może żądać udzielenia informacji, o której mowa w art. 30 ust. 21 ustawy o związkach zawodowych, tylko wtedy, gdy ma ona dotyczyć pracowników, wobec których pracodawca zamierza podjąć działania wymagające współdziałania z zakładową organizacją związkową, przy czym cel uzyskania tej informacji jest wprost wskazany w żądaniu jej udzielenia.

Autor: r.pr. Paweł Helta 

 

Czy dopuszczalna jest umowa sprzedaży nieruchomości zawarta między wspólnikiem spółki jawnej a tą spółką?

Zgodnie z art. 8 kodeksu spółek handlowych spółka jawna (jak każda osobowa spółka handlowa) może we własnym imieniu nabywać prawa, w tym własność nieruchomości i inne prawa rzeczowe, zaciągać zobowiązania, pozywać i być pozywana. Powyższy przepis przyznaje spółce osobowej zdolność prawną i zdolność do czynności prawnych. Tym samym spółka jawna jest samodzielnym podmiotem prawa cywilnego (art. 331 k.c.), który występuje w obrocie cywilnoprawnym reprezentowany przez wspólników i innych przedstawicieli. Skoro spółka jawna jest odrębnym od wspólników podmiotem praw i obowiązków to możliwe jest przenoszenie praw majątkowych (w tym własności nieruchomości) z majątku danego wspólnika do majątku spółki i odwrotnie. Żaden przepis nie zakazuje tego typu czynności. Nie sposób także uznać by wyżej opisane transakcje co do zasady naruszały zasady współżycia społecznego. Należy zatem uznać, że sprzedaż spółce jawnej nieruchomości przez wspólnika tej spółki jest dopuszczalna.

 

Powstaje jednak kwestia sposobu reprezentacji spółki jawnej w tego typu transakcjach. W części kodeksu spółek handlowych dotyczącej spółki jawnej brak jest bowiem przepisu, który regulowałby problem reprezentacji spółki w umowach a także w sporach pomiędzy spółką a jej wspólnikiem. W spółkach kapitałowych (spółka z o.o., spółka akcyjna) zagadnienie to zostało wprost rozstrzygnięte w art. 210 § 1 k.s.h. oraz art. 379 § 1 k.s.h. Z przepisów tych wynika przede wszystkim, że tego typu umowy (np. sprzedaż spółce nieruchomości przez członka jej zarządu) są dopuszczalne. W tego typu umowach członkowie zarządu, a więc organu, któremu normalnie przysługuje kompetencja do reprezentowania spółki kapitałowej, nie mogą jednak jej reprezentować. Brak analogicznych rozwiązań normatywnych w odniesieniu do spółki jawnej powoduje, że aktualne staje się pytanie o sposób reprezentacji spółki w przypadku dokonywania czynności prawnych pomiędzy spółką i jej wspólnikiem.

 

W powyższej kwestii Sąd Najwyższy stwierdził, że do reprezentacji spółek osobowych w sporach i umowach z jej wspólnikiem  powinno się odpowiednio stosować zasady obowiązujące w spółce z o.o., tj. w szczególności art. 210 § 1 k.s.h[1]. Przepis ten stanowi, że „w umowie między spółką a członkiem zarządu oraz w sporze z nim spółkę reprezentuje rada nadzorcza lub pełnomocnik powołany uchwałą zgromadzenia wspólników”. Odpowiednie zastosowanie powyższego przepisu do spółki jawnej oznacza, że w umowie między spółką jawną a wspólnikiem oraz w sporze z nim spółkę reprezentuje pełnomocnik powołany uchwałą wspólników. Modyfikacja dyspozycji art. 210 § 1 k.s.h. wynika z odmiennych struktur spółki jawnej i spółki z o.o. i wyraża się w pominięciu kompetencji rady nadzorczej (której nie ma w spółce jawnej) oraz w zastąpieniu uchwały zgromadzenia wspólników uchwałą wspólników.[2] Z całą pewnością odpowiednie stosowanie art. 210 §1 k.s.h. nie może zaś oznaczać całkowitego braku możliwości dokonania czynności prawnej między osobami reprezentującymi spółkę (którymi w przypadku spółki jawnej są wspólnicy) a samą spółką, gdyż przepis ten takich transakcji nie wyklucza.   

 

Pogląd o zastosowaniu art. 210 § 1 k.s.h. w odniesieniu do wspólników spółki jawnej spotkał się jednak z krytyką w piśmiennictwie.[3] W nauce prawa przeważa bowiem stanowisko, że do powyższych umów należy stosować w drodze analogii art. 108 k.c.[4], który stanowi, że: „pełnomocnik nie może być drugą stroną czynności prawnej, której dokonywa w imieniu mocodawcy, chyba że co innego wynika z treści pełnomocnictwa albo że ze względu na treść czynności prawnej wyłączona jest możliwość naruszenia interesów mocodawcy. Przepis ten stosuje się odpowiednio w wypadku, gdy pełnomocnik reprezentuje obie strony.” Niestety zdecydowana większość doktryny nie wyjaśnia na czym ma polegać zastosowanie tego przepisu do omawianej sytuacji. W tych nielicznych wypowiedziach, w których podjęto taką próbę wskazuje się, że „zakaz ustanowiony w art. 108 k.c. nie powinien być interpretowany w sposób, który prowadziłby do tego, że mniejsze spółki osobowe w ogóle nie mogłyby zawierać umów ze swoimi wspólnikami.”[5] Z tego względu w spółce jawnej, w której występuje jedynie dwóch wspólników i umowa przewiduje wymóg reprezentacji łącznej, należy dopuścić możliwość ustanowienia przez obu tych wspólników pełnomocnika umocowanego do zawarcia umowy z jednym z tych wspólników. Przepis art. 108 k.c. wskazuje bowiem, że zakaz czynności „z samym sobą” nie obejmuje sytuacji, w których, ze względu na treść czynności prawnej jest wyłączona możliwość naruszenia interesów spółki. Nie można przy tym „przyjmować, iż określony rodzaj lub typ czynności prawnej, niezależnie od jej konkretnej treści – zawsze rodzi realne niebezpieczeństwo naruszenia interesów reprezentowanego”[6] Możliwość naruszenia interesów spółki jest w szczególności wyłączona wówczas, gdy „wszyscy pozostali wspólnicy zgadzając się na zawarcie oznaczonej umowy świadomie godzą się ze wszystkimi jej skutkami”[7]. Tym samym zgoda wszystkich wspólników spółki jawnej na zawarcie umowy pomiędzy spółką a jej wspólnikiem przesądza o dopuszczalności takiej umowy.

 

W nauce prawa wskazuje się, że dopuszczalność reprezentowania spółki jawnej przez wspólnika, który jest drugą stroną umowy może także wynikać z umowy spółki.[8] Za wystarczające wskazuje się przy tym „wprowadzenie w umowie dwuosobowej spółki modelu reprezentacji łącznej”[9]. W celu uniknięcia wszelkich wątpliwości można dodatkowo wprowadzić do umowy spółki postanowienie zezwalające na dokonanie konkretnej transakcji. W takim wypadku umowa powinna opisać planowaną transakcję (ogólne wyłączenie zakazu czynności z samym sobą byłoby w moim zdaniem niedopuszczalne jako sprzeczne z naturą stosunku spółki jawnej – art. 3531 k.c. w zw. z art. 2 k.s.h.). W świetle wyżej wskazanych wywodów (w szczególności wobec braku możliwości naruszenia interesów spółki, w której wszyscy wspólnicy zgadzają się na dokonanie transakcji) powyższa zmiana umowy spółki nie jest jednak konieczna.

 

Reasumując należy wskazać, że niezależnie od tego, czy przyjąć stanowisko Sądu Najwyższego o konieczności odpowiedniego zastosowania art. 210 § 1 k.s.h., czy też przeważający w nauce prawa pogląd o potrzebie stosowania w drodze analogii art. 108 k.c. to zawarcie przez spółkę jawną umowy sprzedaży nieruchomości z jej wspólnikiem jest dopuszczalne przy założeniu wyrażenia zgody przez wszystkich wspólników.

 

Autor: r.pr. Paweł Helta

 

[1] SN w wyroku z 6.2.2013 r. (V CSK 154/12, BSN-IC 2014, Nr 10), przyjął, że ze względu na to, iż przepisy o spółce jawnej nie regulują sposobu reprezentacji spółki jawnej w procesie, w której spółka zostaje pozwana przez wspólnika uprawnionego do reprezentacji, to należy odpowiednio zastosować art. 210 k.s.h. Natomiast w wyr. z 8.2.2013 r. (IV CSK 332/12, OSNC 2013, Nr 10, poz. 117), SN wskazał, że: „trudno zaakceptować sytuację, w której wspólnik miałby reprezentować spółkę w umowie, będąc drugą stroną umowy. Przepisy o spółce jawnej nie zawierają regulacji, która mogłaby stanowić podstawę do rozwiązania tego problemu, skoro jednak spółka jawna jest jednostką organizacyjną, która co prawda nie jest osobą prawną, ale której ustawa przyznaje zdolność prawną i do której przepisy o osobach prawnych należy stosować odpowiednio, to rozwiązanie rozważanego problemu łatwo wskazać. Wspólnik spółki jawnej nie może reprezentować spółki w umowie między nim a spółką oraz w sporze pomiędzy spółką a tym wspólnikiem. Do takiego wniosku prowadzi art. 210 § 1 k.s.h., zastosowany do spółki jawnej zgodnie z art. 331 § 1 k.c. Skoro sytuacja wspólnika spółki jawnej, który reprezentuje spółkę i prowadzi jej sprawy, zbliżona jest do sytuacji członka zarządu osoby prawnej, to takie odpowiednie stosowanie art. 210 § 1 k.s.h., regulującego analogiczne sytuacje, jest uzasadnione”.

[2] SN nie wyjaśnił na czym dokładnie ma polegać odpowiednie stosowanie art. 210 § 1 k.s.h. Podobny do wskazanego sposób przeniesienia na postanowień art. 210 § 1 k.s.h. na grunt spółki osobowej jest jednak prezentowany w nauce prawa w odniesieniu do spółki partnerskiej, por. K. Kopaczyńska-Pieczniak, Problem stosowania art. 210 § 1 k.s.h. odpowiednio lub per analogiam do wspólników uprawnionych do reprezentowania handlowych spółek osobowych. Przegląd Prawa Handlowego, 2014, nr 11. s. 16-17.

[3] J. Krauss, Glosa do wyroku SN z dnia 8 lutego 2013 r., IV CSK 332/12 Glosa 2014 nr 1 s. 41 i n.; K. Bilewska, Reprezentacja spółki jawnej w sporze z jej wspólnikiem – glosa – IV CSK 332/12, MOP 2014, Nr 10, s. 530 i nast.; K. Kopaczyńska-Pieczniak, Problem stosowania art. 210 § 1 k.s.h. odpowiednio lub per analogiam do wspólników uprawnionych do reprezentowania handlowych spółek osobowych. Przegląd Prawa Handlowego, 2014, nr 11, s. 15 i nast.)

[4] M. Saczywko, Zakaz dokonywania czynności „z samym sobą” a reprezentacja spółki jawnej w umowach ze wspólnikami, PPH 2012, Nr 11, s. 53 i n., J. Bieniak, M. Bieniak, G. Nita-Jagielski, Kodeks spółek handlowych. Komentarz. Wyd. 4, Warszawa 2015, A. Kidyba, (w:) Komentarz aktualizowany do art. 1-300 Kodeksu spółek handlowych. Kom. do art. 29, System Informacji Prawnej LEX, 2017; S. Sołtysiński, [w:] Szajkowski, System pr. pryw., t. 16, 2008, Nb 182, s. 815.

[5] M. Saczywko, Zakaz dokonywania czynności „z samym sobą” a reprezentacja spółki jawnej w umowach ze wspólnikami, PPH 2012, Nr 11, s. 56.

[6] L. Moskwa, Stosunek zewnętrzny spółki komandytowej w świetle przepisów kodeksu handlowego i kodeksu spółek handlowych (studium materialnoprawne), Poznań 2000, s. 47

[7] M. Saczywko, Zakaz dokonywania czynności „z samym sobą” a reprezentacja spółki jawnej w umowach ze wspólnikami, PPH 2012, Nr 11, s. 56.

[8] S. Sołtysiński, [w:] Szajkowski, System pr. pryw., t. 16, 2008, Nb 182, s. 815.

[9] B. Borowy [w:] Jara (red.), Kodeks spółek handlowych. Komentarz do art. 29 KSH System Informacji Prawnej LEGALIS, 2017.

Czy wytoczenie powództwa przed sądem powszechnym przerywa bieg terminu poręczenia?

Jedną z częściej wykorzystywanych form zabezpieczenia wierzytelności jest poręczenie. W ten sposób jest określana umowa, w której poręczyciel zobowiązuje się względem wierzyciela wykonać zobowiązanie na wypadek, gdyby dłużnik zobowiązania nie wykonał. Często stosowanym elementem takiej umowy jest wprowadzenie terminu ograniczającego „ważność” zobowiązania poręczyciela. Powyższe postanowienie jest szczególnie istotne w przypadku poręczenia za dług, który w czasie zawarcia umowy poręczenia jeszcze nie istnieje. Zgodnie bowiem z art. 878 § 2 k.c. bezterminowe poręczenie za dług przyszły może być przed powstaniem długu odwołane w każdym czasie.

Upływ terminu określonego w umowie poręczenia powinien skutkować ustaniem odpowiedzialności poręczyciela, którego zobowiązanie w takim wypadku wygasa. Powstaje zatem pytanie czy skutek ten nastąpi także wówczas, gdy przed upływem terminu poręczenia wierzyciel wytoczy powództwo przeciwko poręczycielowi o zapłatę istniejącej już wierzytelności?

Z jednej strony sąd wydając wyrok co do zasady zobowiązany jest uwzględniać stan rzeczy istniejący w chwili zamknięcia rozprawy. Z tego względu, należałoby uznać, że w przypadku gdy termin poręczenia upłynął w trakcie postępowania sądowego, to zobowiązanie poręczyciela wygasło i brak jest podstaw do uwzględnienia wytoczonego przeciwko niemu powództwa. Z drugiej jednak strony, wygaśnięcie z chwilą upływu terminu poręczenia zobowiązania poręczyciela pomimo wytoczenia przeciwko niemu powództwa mogłoby prowadzić do sytuacji trudnych do zaakceptowania, w szczególności wówczas gdy poręczyciel dla uwolnienia się od odpowiedzialności celowo odwleka zaspokojenie wierzyciela. Nie sposób także przyjąć, że wierzyciel ma ponosić negatywne konsekwencje długotrwałości postępowania sądowego, na którą nie ma wpływu.

Wyżej wskazany problem prawny został rozstrzygnięty w uchwale z dnia 22 czerwca 2016 r., (III CZP 19/16), w której Sąd Najwyższy stwierdził, że „upływ oznaczonego w umowie czasu trwania poręczenia nie wyłącza obowiązku poręczyciela zaspokojenia roszczenia, którego wierzyciel dochodzi przed sądem, jeżeli powództwo zostało wytoczone przed upływem tego terminu”. W ocenie Sądu Najwyższego wytoczenie przez wierzyciela przeciwko poręczycielowi powództwa o zapłatę przed upływem zastrzeżonego w umowie terminu związania stron umową poręczania powoduje przerwę biegu terminu poręczenia. Do powyższego terminu ma bowiem w drodze analogii zastosowanie art. 123 § 1 pkt 1 k.c., zgodnie z którym bieg przedawnienia przerywa się przez każdą czynność przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym, przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia. Zdaniem Sądu Najwyższego zastosowanie powyższego przepisu do omawianej sytuacji spowoduje, że jeżeli przed upływem terminu związania stron umową poręczenia wierzyciel wytoczy przeciwko poręczycielowi powództwo o zapłatę, to dochodzona wierzytelność nie wygaśnie pomimo upływu tego terminu w trakcie procesu i poręczyciel będzie nadal zobowiązany do zaspokojenia roszczenia.

Autor: r.pr. Paweł Helta

Czy sąd wieczystoksięgowy może uwzględnić wniosek o wpis do księgi wieczystej jedynie w części?

Co do zasady wpis do księgi wieczystej jest dokonywany jedynie na wniosek i w jego granicach (art. 6268 Kodeksu postępowania cywilnego). Sąd nie może zatem dokonać wpisu do księgi wieczystej z urzędu, jak też nie może wyjść poza granice wniosku. Powyższe nie oznacza natomiast tego, że sąd może dokonać jedynie wpisu identycznego z treścią wniosku. Nieprawidłowa jest zatem spotykana niekiedy praktyka oddalania wniosku w całości tylko dlatego, że jego zasadność została wykazana dokumentami tylko w części. Jeżeli bowiem wniosek zasługuje na uwzględnienie jedynie w części, to powinien on zostać w tej części uwzględniony przez sąd.  Za wyżej zaprezentowanym stanowiskiem opowiedział się też Sąd Najwyższy w  postanowieniach z dnia 2 grudnia 2009 r., (I CSK 132/09, niepubl.) oraz  z dnia 18 kwietnia 2013 r., (II CSK 503/12, LEX nr 1324271).

Autor:  r.pr. Paweł Helta

Kancelaria prawnicza

UL. KRAKOWSKIE PRZEDMIEŚCIE 4/6
Pokój 115

00-333 WARSZAWA

Kontakt